Co jest najcenniejszą rzeczą, której nauczyłam się na studiach psychologicznych i co poleciłabym każdemu?

„W tym zawodzie człowiek musi się cały czas rozwijać.”

Powyższe zdanie usłyszałam na początku studiów w 2000 roku. Przez lata pracy w pomaganiu w zdobywaniu pracy, zleceń, i klientów zauważyłam, że podobne nastawienie mogłoby pomóc również osobom z innych branż czy zawodów.

Bywa, że traktujemy naszą profesję jako daną i niezmienną na całe życie. Tymczasem przecież nawet nasze własne oczekiwania względem pracy się zmieniają. Naturalne jest, że z czasem chcemy mieć więcej pieniędzy, awans czy mniej żmudne obowiązki.

Podobnie w każdej roli zawodowej z czasem pojawiają się nowe trendy i wymagania. Pewne zawody wręcz odchodzą do lamusa, powstają nowe role, jak i możemy tworzyć sobie stanowiska pracy przez nowoczesną działalność.

Niestety, zbyt często widzę, że zabieramy się za rozwój dopiero kiedy mamy bolesne zetknięcie z rynkiem (np. jesteśmy zwolnieni i nam nie idzie szukanie pracy). Tylko, że ciężej skupić się na rozwojowym działaniu, kiedy wisi nad nami presja zapłacenia rachunków. Pod wypływem stresu nieraz wybieramy pierwsze lepsze prace, choć nie zawsze nam to służy. Koło się zamyka, i toczy i toczy “nienaoliwione” aż bywa, że w końcu wypadamy z rynku na jeszcze dłużej.

Z kolei dzięki ciągłemu nastawieniu na rozwój trzymamy cały czas „rękę na pulsie”, na bieżąco się rozwijamy, co przekłada się na lepszą pozycję na rynku pracy czy w biznesie, daje nam pole do zdobywania nowych prac, daje pole do negocjacji.


Co to znaczy, że mamy się cały czas rozwijać?


Na moich pierwszych studiach przekazano nam również, że musimy nieustannie obserwować świat, otoczenie, słuchać i przysłuchiwać się ludziom, czytać nawet ogłoszenia na słupach, analizować i wyciągać wnioski, doszkalać się. Wszystko po to by dostrzegać nowe trendy, zachowania, wyzwania i wypracowywać na bieżąco dostosowane rozwiązania.

Do tego dodałabym… konieczność wyznaczania sobie nowych niezależnych zawodowych celów. Rocznych, kwartalnych itp…

I oczywiście podążanie za nimi. Ale nie tylko w teorii. Tylko faktycznie podjęcie się zastosowania w życiu tego co chcesz zgłębić. Czyli zdobycie…
… tej praktyki,
… tego rozwojowego zlecenia czy klienta,
… doświadczenia pracy z większymi wyzwaniami.

Nie czekanie na okazję, a jej stwarzanie. 

Nie tylko rozwijanie się w teorii, a w praktyce.

Bez tego, może się okazać, że żyjesz złudzeniem, że wydaje ci się, że się rozwijasz, a jak przyjdzie ci zrobić to o czym marzysz zawodowo, to w praktyce może się jednak okazać, że masz za mało wiedzy. Albo nie umiesz jej sprzedać i musisz się tego nauczyć.

Wiem, że łatwo powiedzieć, ale gdyby nie takie nastawienie i działanie w zgodzie z nim, to pewnie sama nie miałabym odwagi wystąpić 8 raz/miesiąc z rzędu w ogólnopolskiej telewizji jako ekspert z kolejnym tematem.

Nie miałabym też odwagi w 2008 roku założyć firmy działającej przez Internet.

I nie miałabym odwagi w końcu też zacząć pomagać innym w wypracowywaniu pomysłów na biznes, a nie tylko w zdobywaniu pracy na etat.

Co myślisz o takim podejściu do rozwoju? – Zapraszam do dyskusji w komentarzu.

Iza

PS: Jeśli nie wiesz na co cię jeszcze stać zawodowo i jak zacząć robić to czego pragniesz, to dołącz do mojego programu. W “Odkryj i zdobądź pracę marzeń” zostało już tylko 1 miejsce w indywidualnym mentoringu, oraz ostatnie spotkanie grupowe we wrześniu (już w tym tygodniu). Zapisz się teraz na rozmowę wstępną. Gratis. Szczegóły w linku.