Pozytywne zdarzenia w życiu są źródłem stresu. Czujesz tak czasem?

Tak jest w przypadku nawet wyczekiwanych narodzin dziecka czy ślubu. Tak też może być w przypadku wymarzonego awansu czy rozwoju kariery.

Wielu z nas pragnie pozytywnych zmian w życiu, a jednocześnie boi się stresu czy wręcz… sukcesu.
Jak więc do tego podejść?

Moim zdaniem szkoda rezygnować z realizacji pragnień, bo czym bez dążenia do spełnienia byłoby nasze życie?

Marzenia nas napędzają, dają nadzieję, sprawiają, że udoskonalamy siebie i świat. Dzięki temu zyskujemy poczucie spełnienia, realizacji, sprawczości, rozwoju i wszelkie inne gratyfikacje. 

Zamiast rezygnować z ważnych dla nas rzeczy warto nauczyć się zarządzać stresem i… sukcesem. 

Jedną z kategorii radzenia sobie ze stresem jest odreagowywanie. Różne mamy na to sposoby. Masz jakieś swoje ulubione?

Niebezpiecznym sposobem radzenia sobie ze stresem są – omawiane wczoraj w telewizji z moim udziałem jako psycholog – używki. Zwłaszcza alkohol. Ale bywa, że stres próbujemy nie tylko “zapić”, ale też “zajeść”, “przepalić”, czy „przekupić” (droga do zakupoholizmu) itp..

Dużo bezpieczniejsze jest popularne – zwłaszcza wśród przedsiębiorców – podejście „bój się i rób”. Stoi za nim pewna wiedza na temat stresu i lęku.
Nie da się całkiem pozbyć tych sensacji emocjonalnych związanych podnoszeniem poprzeczki. I nie zawsze warto, bo wtedy moglibyśmy nie mieć zupełnie napędu do działania i… wrażeń.  W wielu wypadkach nie ma wyjścia niż sięgać po to, czego pragniemy pomimo emocji z tym związanych. Więcej o tym mówiłam tu. 

Jednak podejście „na ryzykanta” nie zadziała w każdej sytuacji. Jest to niezwykle prawdziwe, gdy na nie mamy żadnych podstaw merytorycznych do upragnionej roli zawodowej. Nie rozwijamy się w tym co potrzeba, a chcemy by to był nasz stały sposób zarabiania. Może nam się oczywiście poszczęścić, ale na dłuższą metę przy złożonych celach, takie nastawienie może prowadzić do ciągłych niepowodzeń.

Dlatego w programach zdobywania pracy, zleceń i klientów, które prowadzę przez internet kładę nacisk na audyt zasobów, mierzenie luki kompetencyjnej i planowanie ścieżki kariery  – w tym na planowanie bezpiecznej zmiany zawodowej. Jest to ważne, aby się nie degradować zaczynając coś nowego, a miarowo „iść po swoje”.

Choć wierzę, że możemy mieć pracę czy biznes marzeń, to „z pustego i Salomon nie naleje”. Liczy się rozwój merytoryczny w upragnionej dziedzinie. Po pierwsze, merytoryka w przedmiocie pracy czy biznesu oraz po drugie, merytoryka w zarządzaniu karierą czy biznesem. Dlatego uważam, że najlepszą techniką na stres jest… przygotowanie… przez odpowiednie działanie w OBU (2) wymienionych obszarach.

Oczywiście warto szukać sprytnych sposobów, jak skracać sobie drogę. Szczególnie, że nie ma sensu robić pewnych rzeczy tylko proforma, prowizorycznie, ani też się przeedukowywać, bo odwlekamy start, tracimy czas i zapał. 

Co więcej, po latach doświadczenia zawodowego, czy nawet życia mamy nieraz transferowalne kompetencje, które mogą być odskocznią do sukcesu. Czasem, to co już wykształciliśmy może się okazać wystarczające, a reszty możemy się nauczyć po drodze podnosząc regularnie poprzeczkę.

Jednakże “sukces nie spada z nieba”. Nawet jak nam raz coś skapnie, to wątpliwe jest, że będziemy umieli to powtórzyć, gdy “źródełko wyschnie”.
Podsumowując, warto wykonać kluczową pracę. Ona sprawi, że stres będzie się zmniejszał, a Ty będziesz nabywać pewności siebie i odwagi, będziesz mieć poczucie sprawstwa i w końcu rozkwitniesz i odniesiesz sukces w tym o czym marzysz. I tego Ci życzę!

Tak więc, o jakim sukcesie tak naprawdę marzysz? Powiedz mi!