Mówi się…
Wejdź w buty swojego potencjalnego klienta czy pracodawcy, aby go lepiej poznać, zrozumieć i sprzedać mu swoje usługi.
Ma to Twoim zdaniem sens?
 
Bo dla mnie ma wielki.
Bywanie w tych samych miejscach co docelowy odbiorca Twojej pracy nie tylko pomaga, co wręcz umożliwia, zrobienie marketingu.
Poza tym wystarczy, że sobie wyobrażę sytuację, że mam spędzać czas (polowe życia!) w pracy z kimś kogo nie lubię, z kim nie mam żadnych punktów wspólnych czy zainteresowań i odechciewa mi się pracy. 
 
Wiadomo, że trzeba się zachowywać profesjonalnie w pracy bez względu na sympatie czy antypatie. Ale tak szczerze, z kim wolałbyś pracować mając do wyboru dwie osoby o identycznych kompetencjach, talentach czy wyglądzie, ale różniące się pod jednym względem. Z jedną masz tzw. chemię, a z drugą – nie.
Kogo byś wtedy wybrał do współpracy?
 
Bo ja profesjonalistę z podobnymi do mnie pasjami (lub z innymi, ale takimi, które żywo mnie interesują). Innymi słowy wybrałabym tego człowieka, który „daje się lubić”.
 
I tak w weekend poszłam pierwszy raz w życiu na wyścigi konne, bo interesuje mnie, to co niektórych moich klientów:) I nawet wyciągnęłam ze sobą całą rodzinę:)  Jedyne czego żałuje, to czemu tak późno odkryłam wydarzenie jakim jest Wielka Warszawska!:) Przecież to idealne dla mnie! Natura, ruch, rodzina, osiągnięcia i… niecodzienna moda!:);)
 
Jak Ty dobierasz swoich współpracowników?
 
Spędziłbyś weekend, by zgłębić hobby szefa (czy klienta)?
A może zupełnie nie obchodzi cię, to co szef robi w wolnym czasie i uważasz, że jego też nie powinno obchodzić co robisz po godzinach?
Jeśli obecnie czujesz, że nie ma zupełnie chemii z Twoim pracodawcą czy z klientami, to gorąco zachęcam, by szukać nowego środowiska. Nowego pracodawcy albo nowej grupy docelowej klientów. Jakość pracy, gdy będziesz mieć chemię i wzajemne żywe zainteresowanie jest nieporównywalna. Jeśli potrzebujesz więcej wsparcia w znalezieniu odpowiedniego dla Ciebie środowiska, to zapraszam do mojego programu “Odkryj i zdobądź pracę marzeń”.
Iza