W dorosłym życiu dla wielu z nas praca jest miejscem, w którym poznajemy nowych ludzi. Spędzamy tam tak dużo czasu, że nasi zawodowi znajomi stają się naszymi przyjaciółmi, bywa nawet tak, że stają się naszymi partnerami życiowymi.

Nie może być inaczej skoro spędzamy w pracy większość czasu i nasi współpracownicy są to jedyni ludzie, z którymi utrzymujemy kontakt i w zasadzie nie chodzimy nigdzie więcej.

Zżycie się z zespołem jest bardzo fajne, do tego stopnia, że może wręcz podwyższyć wyniki zespołu. Dlatego namawiam wszystkich do chodzenia na kawę ze swoimi współpracownikami i rozmawiania nawet na inne tematy niż praca w pracy.

Z drugiej strony czasami widzę, że pracownicy angażują się tak mocno w te relacje, że zapominają o świecie poza pracą. Nie myślą o tym, żeby pójść do jakichś stwoarzyszeń, organizacji i poznać ludzi spoza swojego firmowego kręgu. Zamykają się w kręgu ludzi z własnej pracy.

Funkcjonując w ten sposób zupełnie nieświadomie pakujemy się w tarapaty. Co zrobi bowiem osoba w obliczu odejścia z pracy, w której ma największych przyjaciół? Jak ty byś się poczuł wiedząc, że Twoi dotychczasowi przyjaciele zostają po drugiej stronie?

Odejście z pracy jest bardzo trudną sytuacją dla obu stron. Rodzi mieszane emocje. Ci którzy zostają w organizacji z jednej strony odczuwają smutek, może nawet współczucie dla kogoś kto został zwolniony. Z drugiej strony cieszą się, że zwolnienie ich osobiście nie dotknęło. Mogą wręcz odczuwać ulgę, że jest po zwolnieniu i ich pozycja została zachowana.

Osoba, która traci pracę chciałaby przynajmniej podtrzymać relacje z ludźmi. Wychodząc poza firmę przestaje być jednak w magicznym kręgu. Utrzymanie relacji utrudniają to pojawiające się uczucia: poczucie straty i żal.

Wielokrotnie widziałam jak coś podobnego się dzieje. Ba, przeżyłam to nawet na sobie! Wiele ze znajomości w podobnej sytuacji pada. Niektóre daje się po jakimś czasie oczyścić, najczęściej po tym, jak i druga strona dozna zwolnienia ze swojej pracy. Tyle, że raczej nie można już wtedy mówić o przyjaźni.

Można powiedzieć, że tu sprawdza się powiedzenie “prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Tylko, czy świadomość, że ktoś nigdy nie był tak naprawdę naszym przyjacielem pomoże szybko stanąć na własne nogi? Wątpię, zwłaszcza gdy zostajemy nie tylko bez przyjaciół ale i bez pracy, i bez kasy. Wychodzi naga prawda.

Czy robisz coś, by budować relacje pozazawodowe? Czy masz kogoś poza pracą z kim możesz porozmawiać o wyzwaniach? Czy masz z kim się cieszyć sukcesami?

Opowiedz sobie na powyższe pytania w kontekście swoich relacji i zastanów się, co już dzisiaj możesz zrobić w kierunku budowania nowych znajomości, które wzbogacą Twoje życie. Zrób to jeszcze dziś!

Powiązane posty:

Dzień po utracie pracy najpiękniejszym dniem z życia