Jednym z najbardziej chwytliwych tematów tym na blogu jest “Jak wypoczywać, by nie zwariować po powrocie za biurko”. Znam nawet osoby, którym siada całe zdrowie i chcą się zawczasu przygotować do urlopu, żeby zapobiec dolegliwościom w kolejnym roku pracy. Po urlopie natomiast dostaje maile takie jak ten:

“Wróciłam do pracy po urlopie i codziennie mnie boli głowa – to nie jest mój świat i mój organizm zaczyna się buntować. Wiem, że to wszystko to jest mniejszy problem w kategoriach życiowych, nie chcę się żalić, chcę działać. Proszę zmotywuj mnie choć jednym słowem.”

Dysonans po urlopie to dobra rzecz.

Twój wewnętrzny kompas (czyli to jak się czujesz) podpowiada ci, w którym kierunku masz iść. Posłuchaj go!

Wszyscy wiemy jak się czujemy. Bywa, że mylimy ekscytujące wydarzenie w pracy z byciem zadowolonym i spełnionym. Z kolei brak spełnienia w pracy z chorobą. Chwała tym, którzy potrafią dostrzec i nazwać rzeczy po imieniu!  Samoświadomość  to ważna podstawa zmiany i działań.

W kolejnym kroku należy sobie zadać następujące pytania:

  • Czy chcesz się obudzić i odnowa przez to przechodzić?
  • Czy masz poczucie przynależności do miejsca, w którym pracujesz?

Jeśli odpowiedź brzmi NIE to znaczy, że coś jest nie tak. Wykorzystaj niewygodę, dysonans czy wkurzenie jako momentum do zmiany.

Wszyscy mamy wybór.

Możemy albo zrobić zmianę teraz, zmienić teraz to jak działamy, jak i gdzie pracujemy, albo czekamy na chorobę, depresję, załamanie, upadek. Wydarzenia, nad którymi nie mamy kontroli i które będą na nas wymuszone.
To się stanie. Upadek zawsze się dzieje. Brak równowagi nie może trwać długo. To może się przejawić w pogłębiających lub przewlekłych problemach zdrowotnych, zniszczeniu naszych relacji, ego, poczucia wartości, zdolności, lęku, zmiany rzeczy, umiejętności rozwiązywania problemów czy wymyślania nowych rzeczy. To w końcu runie.
Możemy podjąć ryzyko zmiany lub czekać aż nawyki przejmą nad nami kontrolę.
Jeśli odmawiasz zmiany, opierasz się jej to kryzys wymusi zmianę.
Lubimy myśleć, że mamy kontrolę nad życiem ale mamy ją tylko do pewnego stopnia. Są czynniki zewnętrzne, które mają na nas wpływ. Czasami tym czynnikiem jest szef, albo organizacja, która wymusza zmianę.
Jeśli chcesz podjąć ryzyko zmiany, to mam dla ciebie propozycje. Zrób poniższe zadanie a wkrótce zdobędziesz pracę marzeń i poczujesz spełnienie.

Zadanie
Nastaw budzik na 5 minut i zacznij wykonywać najbardziej pomijaną przez ciebie czynność szukania pracy – tą której najbardziej nie lubisz. Po odliczeniu czasu możesz przestać.

To wszystko.

To powinno wystarczyć na dobry start, bo jeśli wierzyć badaniom, ze zmianami jest jak ze sprzątaniem. Gdy już zaczniemy robić tą najtrudniejszą czynność (sprzątać najbrudniejsze pomieszczenie), to dalej zwyczajnie ciężko przestać.

Jeśli ci to działa, to brawo! Rób tak dalej. Jeśli jednak coś idzie nie tak, to weź pod uwagę, że
zmiana pracy nie zawsze jest prosta jak sprzątanie. Szczególnie, gdy nie szukamy pierwszej lepszej pracy, tylko chcemy zdobyć tą wymarzoną, która da nam spełnienie.

Dlatego trafnym  rozwiązaniem może być dla ciebie udział w programie rozwojowym pomagającym w określeniu i zdobyciu właściwej dla Ciebie pracy. Dostaniesz na nim całą wiedzę jaka jest potrzebna do wykonania zmiany.

Po więcej informacji o programie kliknij teraz tutaj.

Iza_main_panel_PM