Właśnie byłam na standupie i przypomniała mi się historia, która może Cię zainspirować.

W 2008 roku – tuż przed założeniem tej działalności – byłam na rozdrożu zawodowym. Bardzo dużo rzeczy mi się podobało jeśli chodzi o opcje na dalszą ścieżkę kariery. Próbowałam różnych prac, a nawet założyłam startup w tandemie. Oferowaliśmy z moim partnerem biznesowym pochodzącym z Belgii prowadzenie szkoleń po angielsku w Warszawie. Jednym z treningów, które mieliśmy w ofercie były warsztaty improwizacji.

Wracając do domu po jednym z tych warsztatów spotkałam w metrze pewnego ich uczestnika. Wyznał mi, że bardzo chce być komikiem takim jak ci w Stanach.

Powiedział mi co jeszcze robi w tym kierunku i pokazał podręcznik, który sobie sprowadził z USA.
Podzielił się też swoimi obawami:

Może Polska jest na to za mała!?

Może tu się to nie może udać, bo mamy specyficzną publiczność!?

Wtedy rynek Stand-Up’u w Polsce praktycznie nie istniał. Polegał głównie na tym, że się oglądało wystąpienia komików z zagranicy na YouTube.:) Co odważniejsi próbowali organizować występy i się edukować na własną rękę czy na takich niszowych wtedy warsztatach jak m.in. nasze.

Od tamtej rozmowy minęło ok 10 lat. W Polsce odbyło się w tym czasie mnóstwo mniejszych i większych wydarzeń Stand-Up’owych i improwizacyjnych.
Ta forma rozrywki stała się na tyle atrakcyjna, że zaczęli się nią interesować celebryci, prezenterzy telewizyjni, aktorzy jak i telewizje.

Wczoraj po raz kolejny byłam na Stand-up’ie. Tym razem w Teatrze Palladium na żywo. Tym razem publiczność już nie przyszła dla zagranicznych, a dla polskich mówców humorystycznych. Sala była ogromna i pełna. Był to tylko jeden z występów jaki nasi rodzimi standuperzy robili w ramach trasy po Polsce.

Nieraz siedzimy sobie w domu i marzymy skrycie, żeby coś czego pragniemy stało się rzeczywistością. Że fajnie by było zrobić to czy tamto. Jednak dopiero wyjście z pomysłami do ludzi daje nam szanse:

  • przetestować pomysły;
  • zweryfikować plany z rzeczywistością;
  • poznać innych, którym podoba się to samo co nam i którzy w to wierzą.

I nieraz nagle okazuje się, że jest nas kilku, potem kilkunastu, kilkudziesięciu, kilkuset, a w końcu tysiące itd.

Nie siedź w zamknięciu z pomysłami! Wyjdź z nimi do ludzi. Może okaże się, że w innych też się tli to samo marzenie co w Tobie. Może pociągniesz ich do działania. Może oni pociągnął Ciebie. Może staniecie się wzajemną inspiracją i będziecie razem wzrastać.

Rozmawiaj z ludźmi (choćby w metrze:)), aż znajdziesz tych którzy poprą Twoje pomysły!

Ja dzięki temu że wyszłam do ludzi i zajęłam się organizacją tych szkoleń zdobyłam większy luz trenerski. Przez to doświadczenie poznałam też swoje mocne i słabe strony w prowadzeniu firmy szkoleniowej. Choć do dziś jestem znana w pewnych kręgach z żartów, to odkryłam, że moją najmocniejszą stroną jest pomaganie innym w stworzeniu wymarzonego życia zawodowego i rozpoczęciu zarabiania na tym co kochają robić. W końcu więc połączyłam swoje najlepsze cechy w jedno.

Działaj w zgodzie z marzeniami. Kto wie dokąd Ciebie to zaprowadzi.

Iza

PS. Komika z metra nie było co prawda wczoraj na scenie, był za to inny uczestnik rzeczonego warsztatu – kolega po fachu przyszłego światowego standupera z Polski:). Chłopak z metra również regularnie występuje w gronie najlepszych i też już jest znany, choćby jako “ten standuper, który wystąpił w telewizji”.

PPS: Widzisz wartość w tym poście? Udostępnij go innym, bo być może potrzebują tej iskierki, by przestać się czaić z pomysłami na siebie.