Zostałam poproszona przez dziennikarkę Obserwatora Lokalnego o wypowiedź na temat jednego z dziwnych pytań na rozmowie kwalifikacyjnej. Pytanie było na tyle dziwne, że po publkacji rozwinęła się szersza dyskusja na Facebooku oraz poniższa wypowiedź.
Czasami można podryfować w bardziej prywatne obszary podczas rozmowy do pracy, zwłaszcza gdy kandydat nie ma żadnych doświadczeń zawodowych. Jest to tak zwany wywiad behawioralny, który pozwala rekruterom przewidywać na podstawie minionych sytuacji prywatnych jak aplikant może sobie poradzić na gruncie zawodowym.
Co byś jednak powiedział słysząc serię następujących pytań:
Gdzie pracują rodzice?
Ile masz rodzeństwa?
Gdzie mieszka rodzeństwo? Czym się zajmuje?
Czy masz chłopaka? Czy z nim mieszkasz? Gdzie on pracuje?
Takie właśnie pytania na rozmowie o pracę w sklepie usłyszała pewna kandydatka do pracy w Dębicy. Sądząc po pytaniach z tej rozmowy obawiam się, że tutaj nie chodziło o zaawansowaną technikę wywiadu przeprowadzoną nieumiejętnie, a raczej o brak wiedzy jak w ogóle w obecnych czasach przeprowadza się rozmowy do pracy.
Jak sugeruje Agnieszka Kruszyńska-Idzior, która opisuje tą sytuację w Obserwatorze Lokalnym, jeszcze trochę a kandydatka mogłaby usłyszeć:
Czy Twój chłopak ma coś przeciwko zdradom?

Jako kandydat do pracy warto wiedzieć, że wcale nie musimy odpowiadać na osobiste pytania. Tym bardziej, jeśli ich autor nie podaje uzasadnienia pytań. Jest to naruszenie naszej prywatności. Oczywiście w takiej sytuacji nie ma też sensu milczeć, obrażać się, złościć czy rezygnować ze starań o pracę, bo jak słusznie wskazała Anna Jędrzej na fanpage PracaNaWymiar na Facebooku może się to skończyć choćby brakiem pracy… jeśli nie tragedią w trzech aktach zgodnie przedstawionym poniżej schematem;)

Co więc zrobić, gdy zdarzą nam się takie niewygodne prywatne pytania?

Warto grzecznie zapytać: “jak dane pytanie łączy się z pracą, o którą się ubiegam”, to powinno naprowadzić rozmówcę na właściwe tory.

Może się bowiem okazać, że rekruter po prostu się zapomniał. Albo zwyczajnie się nami zainteresował – jak człowiek człowiekiem. Przyczyn może być wiele, niekoniecznie od razu nieuczciwe.

Warto wiedzieć, że choć dysponujemy obecnie bardzo dużą wiedzą na temat rekrutacji, to nie każdego pracodawcę stać na zatrudnienie specjalisty w tym zakresie, czy choćby trening własnych pracowników. Powiedziałabym wręcz, że im mniejsza firma tym większa szansa, że prywatne pytania będą się zdarzać. Taką opinię zdają się też potwierdzać inni praktycy rekrutacji:

W związku z tym jako kandydaci nie mamy wyjścia jak nauczyć się sobie radzić z podobnymi pytaniami dyplomatycznie. Taki trening z pewnością zaprocentuje zarówno w późniejszej pracy jak i w relacjach prywatnych. I kto wie, może nawet pomoże na urodę…

Przeczytaj artykuł autorstwa Agnieszki Kruszyńskiej-Idzior w Obserwatorze Lokalnym. Fragment treści artykułu znajdziesz też na moim FanPage-u na Facebooku.

Moc pozdrowień!

Iza

Powiązane wpisy:

Jak wypaść korzystnie na rozmowie rekrutacyjnej?

Randka z rekruterem czyli o pozytywnej stronie rozmów do pracy

Przewertowałeś tonę artykułów? Masz dalsze pytania o przygotowanie?

Skorzystaj z mojego ebooka o przygotowaniu do rozmowy – kliknij tutaj.