Polecałam ostatnio o ćwiczenie zwane “Idealny Dzień” i teraz zostałam poproszona, abym zdała relację, jak on wygląda.

Ponieważ lista działań jest długa, to zacznę od tego co moim zdaniem najważniejsze – od poranka.
Wszak jeśli zaczniemy źle dzień, to cała reszta może się posypać, albo energia pójdzie “nie w ten gwizdek” i potem możemy nie mieć siły na nic sensownego.

Przez długi czas podglądałam ludzi sukcesu, których podziwiam. Chciałam wytropić, jak wygląda ich życie “od kuchni”, skąd czerpią moc do działania. Na bazie tych obserwacji (oraz siebie w działaniu – podczas wykonywania metod, które podglądnęłam) stworzyłam listę rzeczy, która pomaga mi obecnie rozpocząć idealny dzień.

Oto ona:

1. WSCHÓD SŁOŃCA

Uwielbiam ten moment, kiedy ciepłe promienie słońca otulają moje ciało i budzą mnie.
Niestety w Polsce niektóre wschody słońca bywają bardzo “niemrawe”. Nie mówiąc o tym, że żyjąc w mieście, te promienie słońca nie są zbyt okazałe ze względu na przeszkody jakie muszą pokonać.
Stąd czasem nastawiam budzik imitujący wschód słońca. Słyszałam też, że aby doświadczyć najpiękniejszych wschodów warto przeprowadzić się na Borneo;)
Opcją też jest szukanie innego swojego miejsca na ziemi, które to zapewni. W tytułowej grafice możesz zobaczyć zdjęcie wschódu słońca, które zrobiłam podczas miesięcznej podróży kamperem w poszukiwaniu idealnego dnia.

2. ReWIZJA

Przypomnienie sobie, co jest dla mnie ważne.
To może przybierać różne formy w zależności od osoby i wyznania.
Dla jednych to modlitwa, dla drugich medytacja.
Można też…:

  • czytać swoje własne Credo;
  • przypomnieć sobie swoje DLACZEGO;
  • odczytać list z przyszłości do przyjaciela;
  • zrewidować plan idealnego dnia, listę marzeń, mapę marzeń;
  • i posłuchać nagrań-spotkań rozwojowych jak Klub 555 itp..

Na przestrzeni lat korzystałam z przeróżnych narzędzi. Większość z nich wymieniłam powyżej.

ReWIZJA, to jest jeden z najważniejszych elementów jeśli chcemy zbudować siłę do zmiany w życiu, również w tym zawodowym. Dlatego niektóre z tych technik przerabiamy podczas moich kursów pracy marzeń, które prowadzę.

Oczywiście te techniki same nic nie zmienią – ale napędzają do działania. Uwaga! W rozwinięciu supermocy ważna jest regularność – robienie tego codziennie.

3. GIMNASTYKA

Tabata albo inna forma intensywnych ćwiczeń, np. dynamiczna joga, bieganie, rower itp.
Był czas, że ćwiczyłam sama jogę o świcie według rozpiski, którą dostałam w szkole jogi. Jak mi było mało, to sięgnęłam po wytyczne z książki Iyengar-a, a potem po aplikację Asana Rebel.
Jak mi się i to znudziło, to umawiałam się z koleżankami na tabatę o świcie przez internet.
Poza tym nieraz dodatkowo chodzę na zajęcia, by doszlifować warsztat pod okiem fachowców. Jednak ponieważ nie lubię za bardzo siłowni itp. przepoconych sal, to w minione lato ok 6 rano jeździłam na rowerze do Łazienek Królewskich, gdzie zaprzyjaźniona trenerka personalna dawała mi wycisk.
Jako, że od paru dni mam siłownię na podwórku, to teraz korzystam z tego. Jaka by metoda nie była, cel jest jeden – ruszać się.

4. ZIMNY PRYSZNIC

Nie będę kryć, że to chyba jeden z najtrudniejszych dla mnie elementów. Ale jak już się odważę, to czuję się świetnie.
Zimny prysznic rozbudza na maksa i dodaje energii. Poza tym czytałam, że zimne kąpiele zwiększają odporność, poprawiają krążenie, łagodzą stres – a nawet depresję i oczywiście zakwasy; pomagają w utracie wagi i w oczyszczaniu skóry. Mając świadomość takich korzyści nie pozostaje nic innego jak zabrać swoją kaczuszkę pod prysznic;)

5. POŻYWNE ŚNIADANIE

Jak dietetyczka przejrzała moje parametry i to co jem, to skwitowała to tak – jesteś chudy tłuścioch. Zwróciłam się do niej, bo miałam skoki energii. Rozwiązaniem okazało się wycofanie białego cukru i zmniejszenie ilości węglowodanów, tak by uniknąć “cukrozy”. Podkreślam, że nie jestem teraz na żadnej diecie, zaczęłam się po prostu zdrowiej odżywiać jedząc zamiast owsianki, białego cukru i pszenicy m.in. śniadania białkowo-tłuszczowe jak wątróbka, jajka, ryby, awokado itp.

6. CZAS Z UKOCHANYMI BLISKIMI

Ze względu na pracę czy szkołę jest nam ciężko zgrać nasze plany dnia pod kątem posiłków. Dlatego staram się, aby zjeść razem przynajmniej śniadanie i mieć czas na rozmowę czy inne wspólne jakościowe aktywności.
Był moment, że…:

  • po prostu bawiliśmy się po śniadaniu;
  • czytaliśmy na głos fragment książki z przesłaniem;
  • mówiliśmy o tym co nam sprawiło ostatnio/wczoraj radość,
  • planowaliśmy dzień.

To jak ten rytuał wygląda, jest obecnie w dużej mierze podyktowane od wieku i potrzeb dziecka.

7. PISANIE – opcjonalnie

Pisanie – zwłaszcza odręczne – podobno potrafi pełnić rolę terapeutyczną. Poza tym pomaga oczyścić umysł, poukładać myśli, wyrazić siebie. Zwłaszcza to ostatnie zawsze było dla mnie ważne.
Jeśli tak jak ja piszesz albo chcesz pisać książki, blogi, artykuły itp., to poranne spontaniczne pisanie może sprawić, że zacznie w Tobie krążyć kreatywność. A może nawet automatycznie przejdziesz do pracy. Oczywiście spontaniczne pisanie nie znaczy, że masz pisać z nastawieniem publikacji. Bo wiele z tych tekstów będzie osobistym dziennikiem albo porannym bełkotem;), ale chodzi o to by wylać to na papier a nie na otocznie i się rozkręcić.

8. PRACA – BONUS:)

Po tak rozpoczętym dniu jestem gotowa do pracy.
Zwykle rozpoczynam ją między 7:30 a 8:00.
Staram się pracę zaplanować ok 16:00 dnia poprzedniego, a najpóźniej wieczorem. Ale najczęściej nie są to wielkie plany, bo bo mam wypracowany system pracy dopasowany do mnie, z którym cały czas działam. Czyli mam z góry mniej więcej ustalone, co robię każdego dnia. Kiedy spotkania z klientami, prospektami; kiedy piszę bloga, newslettery; co robię rano, a co popołudniu w pracy, by być produktywną itd.. No ale to już na inną historię, bo się kończy poranek i czas na pisanie:)

Podsumowując moje poranne rytuały – nie trzymam się obsesyjnie kolejności działań.
Jedyne co, to staram się rozpoczynać od tych dla mnie priorytetowych. Mogą się różnić od momentu życia, w którym jestem.
Dla mnie obecnie priorytetowa jest gimnastyka, bo jest mi najciężej znaleźć na nią czas, ale wiem jak jest ważna dla zdrowia.
Wypracowanie swojej “sztywnej” sekwencji bywa ważne zwłaszcza, gdy z czymś zaczynasz i chcesz wyrobić nawyk (co może trwać nawet rok). Nie polecam wdrażać wszystkich nawyków na raz. Na początek warto zacząć od jednej najważniejszej dla Ciebie obecnie rzeczy, a jak to opanujesz, to wdrożyć kolejne.

Jakie są Twoje poranne rytuały mocy? Co robisz rano, co dodaje ci energii?

Jeśli rano czujesz się źle i ciężko ci wstać, to jaką jedną rzecz możesz wprowadzić, by zacząć zmieniać swoje samopoczucie?

Podziel się w komentarzu.

Wspaniałego dnia!

I.

PS: Widzisz wartość? Udostępnij ten post u siebie. Będzie mi bardzo miło. Zachęci mnie to do pisania kolejnych pomocnych postów. No i najważniejsze – może komuś jeszcze to się przyda. Dziękuję!